Alkoholizm

Alkoholizm, ale także współuzależnienie, to choroba ciała, umysłu i ducha, o której napisano już niezliczone ilości książek i innego rodzaju publikacji.  Gdyby wystarczyło zdobyć niezbędną wiedzę teoretyczną i zacząć się nią posługiwać, wtedy wystarczyłoby polecić odpowiedni „poradnik” zatytułowany „leczenie alkoholizmu” lub „leczenie uzależnień” i sprawa byłaby załatwiona. Niestety tak prosto to nie działa. Ponieważ jest to choroba ciała, umysłu i ducha, potrzebna jest fachowa pomoc na wszystkich tych trzech poziomach, a więc dostarczeniu wiedzy (informacji), pomocy w jej zrozumieniu, ale przede wszystkim poczucia tego wszystkiego, co związane jest właśnie z uzależnieniem, czy współuzależnieniem. Właśnie dlatego w tym miejscu, zamiast umieszczać kolejną porcję teoretycznych informacji, postanowiłem opowiedzieć o swoich doświadczeniach w walce z tą chorobą i o tym jak mnie terapia (leczenie alkoholizmu) pomogła ją zatrzymać.

Miałem problem z alkoholem przez ponad 15 lat.
Na początku oczywiście nie widziałem tego, a gdy już zauważyłem, że „coś jest nie tak” nie umiałem tego swojego problemu rozwiązać, choć oczywiście przez całe lata myślałem, że sam sobie doskonale z tym poradzę. Jednak nie miałem racji – próbowałem różnych sposobów: zmieniłem wódkę na piwo, piwo na wódkę, wyznaczałem sobie okresy abstynencji, stosowałem anticol, esperal ....., aż w końcu kiedy dotarło do mnie, że nie jestem w stanie sam nad tym zapanować podjąłem terapię dochodzącą. Jednak mimo to nie umiałem utrzymać abstynencji.
Podjąłem kolejną próbę – również bez powodzenia. Potem potrzebowałem jeszcze kilku lat, żeby dotarło do mnie, że nie umiem radzić sobie ze swoimi emocjami, bo to właśnie one doprowadzają mnie do obsesji picia.
I znów podjąłem terapię, ale już z innym nastawieniem, uznając swoją bezsilność wobec alkoholu i fakt, że przez picie nie potrafię kierować własnym życiem. Wcześniej dostałem informacje o chorobie, ale zupełnie nie potrafiłem ich wykorzystać i zastosować.
Dopiero za trzecim razem poczułem, że ta choroba również mnie dotyczy, dopiero wtedy dotarło do mnie, że tak naprawdę nadużywanie alkoholu to w dużej mierze skutek, a nie przyczyna moich problemów, że pod wpływem emocji, które mnie opanowały, a które schowałem gdzieś na dno swojej świadomości, ujawniła się choroba alkoholowa, choroba przewlekła, śmiertelna – z nią będę już musiał funkcjonować do końca życia, albo pijąc – godząc się na szybką śmierć w wyniku jakiegoś zdarzenia lub wyniszczenia organizmu, albo – rozwijać się, zyskując nowe życie, bez alkoholu, ale dające mi wiele innych możliwości realizacji swoich prawdziwych pragnień – prawdziwych, to znaczy nie takich, które były tylko tworami mojej pijanej wyobraźni, a których nigdy nie realizowałem.
W trakcie terapii dowiedziałem się, że choć moja choroba będzie we mnie do końca życia, to jednak nie muszę (jak inni przewlekle chorzy) podczas leczenie alkoholizmu poddawać się trudnym operacjom, zażywać lekarstw, nie muszę stosować żadnych skomplikowanych zabiegów, żeby powstrzymać jej rozwój. Wystarczy kilka prostych narzędzi, kilka prostych reguł postępowania, aby moje życie było pełne i z każdym dniem coraz ciekawsze i bardziej wartościowe. Prostych – no właśnie, jak często już przekonywałem się, że czasem proste działania są najskuteczniejsze, a mimo to „włączałem komplikator” i sam sobie utrudniałem życie, wiele razy dodatkowo „wspomagając” się alkoholem. Jakże często nie potrafiłem zauważyć najprostszych rozwiązań – mówiłem, że mam problemy „nie do przeskoczenia”, że jestem "w sytuacji bez wyjścia". Otóż nie – moje problemy to po prostu zwykłe sprawy, które trzeba rozwiązać, ale ja nie widziałem rozwiązania, bo byłem w „klatce swoich emocji” i nie widziałem niczego poza nią, będąc we mgle nie mogłem trafić do schroniska, które było o parę kroków ode mnie.
I właśnie dlatego nie mogłem być sam, właśnie dlatego potrzebowałem fachowej pomocy innych ludzi, osób które przeszły już przez takie doświadczenia, które nauczyły się już żyć ze swoją chorobą. To właśnie takie osoby patrząc z boku, często widzą więcej niż ja sam.
Sama terapia mająca na celu leczenie alkoholizmu jest oczywiście ważna, jest podstawą, ale dostałem nie tylko pomoc, ale również przyjaźń z kimś, przed kim niczego nie muszę udawać i na kogo zawsze mogę liczyć, niepowtarzalną relację, która udzieliła się nie tylko mnie, ale także moim bliskim – wiem, że oni też mogą skorzystać z pomocy, wsparcia, a czasem po prostu przyjemnie spędzić czas w przyjaznym towarzystwie.
Terapia to praca nad sobą, ale również początek życia nowej jakości dla mnie i właśnie dla moich bliskich. Bo czy ja, człowiek który obiecywał tysiące razy niestworzone rzeczy mógłbym sam kogokolwiek do czegoś przekonać – oczywiście że nie, trzeba było sporo czasu i pokory, abym zdołał odbudować ich zaufanie do mnie. Ale tutaj oni także mogli liczyć na prawdziwe zrozumienie, mogli dowiedzieć się czegoś praktycznego o mojej chorobie i jak sobie z nią radzić „z drugiej strony”.
I to według mnie jest klucz do skuteczności terapii mającej na celu leczenie uzależnień, leczenie alkoholizmu – to, że o samym alkoholu mówi się niewiele. Przede wszystkim zrozumiałem tutaj, że nie wszystko muszę rozumieć, wystarczy, że nauczę się żyć z moją chorobą. Dowiedziałem się, że nie wszystko muszę wiedzieć, wystarczy jeśli w pewne rzeczy, sprawdzone przez tysiące innych ludzi po prostu będę wierzył. Nauczyłem się jak żyć, tu gdzie teraz jestem i dzisiaj – bo właśnie dzisiaj toczy się prawdziwe życie. Właśnie dzisiaj mogę skorzystać z lekcji, których dostarczyły mi doświadczenia z mojej przeszłości i właśnie dzisiaj mogę budować swoją przyszłość. W innej kolejności nie jest to bowiem możliwe, nie mogę niczego zacząć ani wczoraj, ani jutro, cokolwiek chcę zrobić mogę to zrobić tylko dzisiaj.
Dowiedziałem się, że tylko niewielki procent ludzi dotkniętych chorobą alkoholową umie powstrzymać ją przed śmiercią, ale ten niewielki procent to tysiące niepijących alkoholików, wśród których ja też mogę być – chcę być i wiem, że jest to możliwe.
Myślisz, że nie? – Ja też tak myślałem, myślałem że nie ma dla mnie ratunku. A jednak.....
Podczas terapii znalazłem rozwiązanie. Zrozumiałem, że nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko mało prawdopodobne. Więc choć wydawało mi się to mało prawdopodobne (ale jednak możliwe) postanowiłem podjąć próbę, a właściwie nie próbę – próbowałem już setki razy i mogę próbować jeszcze przez całe życie i nigdy nie zrealizować swoich zamierzeń. Postanowiłem więc po prostu robić to, czego się nauczyłem. To, co jest skuteczne dla innych może być przecież skuteczne również dla mnie.

A jeśli jest to skuteczne dla mnie to teraz ja chcę przekazywać tą wiedzę z dziedziny leczenie alkoholizmu innym, tym którzy potrzebują pomocy, aby mogli skorzystać z moich doświadczeń i zdobytych wiadomości.
Krzysztof

Leczenie uzależnień - oferowane terapie: 

„STREFA TRZEŹWOŚCI”, ośrodek terapii uzależnień, jest prywatną kliniką leczenia uzależnień (leczenie alkoholizmu, Kraków). Ośrodki terapii uzależnień swoją działalnością obejmują leczenie alkoholizmu, a więc uzależnienia wymagającego skutecznej, odpowiedniej terapii.